Studenci, sześć umów zleceń i zadatek wpłacony przed kredytem
Niektórzy nie chcą czekać z własnym mieszkaniem i mimo młodego wieku i braku stałej pracy planują kredyt. Zwykle wygląda to tak, że najpierw znajdują mieszkanie, wpłacają zadatek, a dopiero potem szukają finansowania. Wtedy bardzo dokładne rozpoznanie sytuacji decyduje o tym, czy transakcja dojdzie do skutku.
Sytuacja
Zgłosili się do mnie bardzo młodzi klienci, studenci po dwudziestce, którzy chcieli kupić mieszkanie z rynku wtórnego. Razem mieli sześć umów zleceń. Policzyłam zdolność i teoretycznie wystarczała, ale obawiałam się scoringu ze względu na młody wiek i umowy zlecenia w merchandisingu.
Okazało się, że za namową pośrednika nieruchomości klienci już podpisali umowę przedwstępną w formie aktu notarialnego i wpłacili 30 000 zł zadatku. Mieli tylko 10% wkładu własnego, co dodatkowo obniżało zdolność.
Plan B od pierwszego spotkania
Zawsze staram się mieć plan B, dlatego bardzo dokładnie poznaję sytuację klientów. Już na pierwszym spotkaniu ustaliłam, że jeśli będzie problem z kredytem, pomóc może mama jednego ze studentów, czyli standardowo rodzic przystępuje do kredytu.
Trudności pojawiły się od razu: najpierw z prawidłowym zaświadczeniem o zarobkach od pracodawcy jednego ze studentów, potem z poprawnie podpisanymi umowami zleceń. Nie czekałam. Postanowiłam od razu dołączyć rodzica do wniosku: cała trójka została kredytobiorcami, a właścicielami mieszkania mieli być młodzi.
Rodzic pracował na umowie o pracę w budżetówce ze średnim wynagrodzeniem, więc zdolności to nie zwiększało. Na szczęście miał też dochód z wynajmu dwóch mieszkań. Tyle że każdy pokój miał osobną umowę najmu i w sumie było ich siedem, a niektóre wciąż wystawione na nieżyjącego już tatę klienta.
Podsumowując: sześć umów zleceń, umowa o pracę i siedem umów najmu w jednym wniosku.
Rozwiązanie
Zrobiliśmy porządek w dokumentach. Wybrałam banki, w których przy najmie wystarczy PIT-28 i same umowy, bez wyciągów, żeby nie powiększać i tak ogromnej dokumentacji, i które dobrze liczą dochód z umów zleceń i najmu.
Efekt? Dwie pozytywne decyzje kredytowe. Przygotowanie wniosku trwało długo, ale się opłaciło. Uważam, że lepiej przygotować się dłużej i dokładniej, niż złożyć wniosek i czekać, co będzie.
Co zyskali klienci
Klienci przyznali, że przerażała ich ilość dokumentów i sami nigdy by przez to nie przebrnęli. Po drodze mieli mnóstwo pytań, a ja cierpliwie odpowiadałam na każde. Dzięki starannemu przygotowaniu decyzje przyszły szybko.
A ja zyskałam szczerą opinię i klientów, którzy wracają i polecają mnie dalej, kiedy ktoś z ich otoczenia potrzebuje kredytu.
Twoja sytuacja też nie jest „książkowa”?
Opowiedz mi o niej. Pierwsza rozmowa jest niezobowiązująca, a po niej będziesz wiedzieć, od czego zacząć.
Umów rozmowę

